Cisza. Zero jakichkolwiek znaków życia. Zero dowodów że te miłe chwilę z przyjaciółmi to nie sen. Pozostaje tylko zastanowienie czy to serio nie był sen. Dzień dobiega końca. Czyżby nadchodził powoli czas na przebudzenie?
piątek, 19 lipca 2013
wtorek, 16 lipca 2013
halo
leżę na trawie, otulona ciepłymi promieniami UV. Nie myśląc o niczym. Istnieję tylko ja i ta piękna aura która mnie otacza z każdej strony. Tak bardzo nieświadoma tych strasznych i mniej strasznych rzeczy które dzieją się właśnie w tej samej minucie gdzieś na naszej planecie. przeszkadza mi tylko ten lekki wiaterek, tak jakby te wszystkie sprawy które męczą moją głowę upominały się o trochę więcej zainteresowania z mojej strony. Budząc się z transu w rytmach Guns n` roses powoli dociera do mnie wszystko. Myśli atakują moją głowę jak stado komarów. Dzięki wietrze!
wznawiam blog :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)